wtorek, 9 lutego 2010

A może by tak zbłądzić w blondzie?

Od dłuższego czasu korci mnie aby zmienić kolor włosów. Owy blond przyznaję, że jest lekką prowokacją. Prowokacją nie zmieniającą faktu mojego pragnienia zmiany.
Jeżeli się zdecyduję to będzie albo blond albo rudość wpadająca w brąz. Co Wy o tym myślicie Czytelnicy/Oglądacze? Czy ten pomysł w ogóle ma rację bytu.?
A do ubrań wracając – różowy sweter ( tunikę) dostałam od mojej cioci. Żakiet nabyłam w czasie nie szalejących wyprzedaży. Przyznam, że wyprzedaże jakoś specjalnie mnie nie powaliły.
Bardzo , ale to bardzo podoba mi się krój i styl marynarki. Przywołuje mi na myśl trochę lat 40.
Co zauważyłam, że dla wielu osób żakiet jest zbyt oficjalny. A dla mnie jest to element wytrych. Czasem jak nie wiemy jak się ubrać żakiet sprawia, że strój jest bardziej oficjalny. Dzisiaj miałam egzamin więc posłużył mi do oficjalnej części. Po już mogę byc mniej oficjalna stąd diametralna zmiana. W końcu połączenie różu swetra i czarnego żakietu nie należy do najpoważniejszych.





żakiet - H&M, sweter - prezent, perełki - manufaktura, spodnie - orsay

piątek, 5 lutego 2010

kokardki, szydełko - czyli kolczyki

Dawno nie robiłam DIY . Wczoraj miałam przypływ weny. W wolnej chwili - ( Boże, wybacz i dopomóż ! W końcu miałam uczyć się administracyjnego) – przeglądałam blog Łucji . Ja troszeńkę podpatrzyłam i przerobiłam to na własną modłę.
Pierwsze zrobiłam kokardki. Przyznam, że chyba lepiej się sprawdzą jako urozmaicenie do bluzki niż jako pełnoprawne kolczyki. Taka inspiracja Łucjowym dziełem. Drugie zaś wyszydełkowałam.
Na razie tyle! I powracam do mało ciekawych lektur.

P.S: A za nowy nagłówek serdecznie dziękuję Bloo.





sobota, 30 stycznia 2010

Kobieta

Kobietą się rodzimy. Tak już został urządzony świat, iż istnieją dwie opcje – obie wspaniałe, ale jakże odmienne. Nie raz na własne życzenie przejmujemy męskie role.
Jednak zdarzają się chwile, że kobieta czasem chce poczuć się jak....kobieta. Atrakcyjna, eteryczna, zwiewna. Myślę, że kobieta może być sobą przy boku mężczyzny. Może to śmieszne, ale mój pseudo feminizm z każdym dniem topnieje. W okresie nastoletnim miewałam buntownicze zapatrywania i negowałam płeć odmienną.
Perły , tiule, falbanki, koronki - małe rzeczy a dodają tyle kobiecości. Albo nie... one nic nie dodają ! One podkreślają to co w każdej z nas tkwi . Cieszę się , że jestem kobietą. Kobietą z każdym dniem bardziej ...kobiecą. Czuję, że z każdym dniem jestem bardziej świadoma siebie i życia. Po prostu dojrzalsza! Zdaję sobie również sprawę z tego, że jeszcze długa droga przede mną i jeszcze wiele nie wiem . Wiele chwil , które moją kobiecość dopełnią – chociażby macierzyństwo.

"ze stanu skupienia w stan zalotnienia"




bluzka - orsay

P.S: Zrezygnowałam ze smoków

piątek, 22 stycznia 2010

Kobieta c.d.n

W następnym odcinku Aneczkowego świata :
w roli głównej wystąpi bluzka z Orsaya a towarzyszyć jej będzie spódnica z sh. Obie są wysokiej klasy "aktorkami". Odegrają rolę swojego "życia". Dzięki nim Aneczka przemieni się w...kobietę.





Tymczasem Aneczka zmyka do nauki. A jakże ! Już wiele osób zanotowało , iż trwa gorący okres zwany S.E.S.J.A *.

*System Eksterminacji Studentów Jest Aktywny

sobota, 16 stycznia 2010

Spotkanie szaf

Sesja egzaminacyjna właściwie już mnie przytłacza, ale znalazłam chwilę na spotkanie. Zatem rozpocznę relacjonowanie. Nie mam wszystkich zdjęć , ale i na tych widać klimat wydarzenia .
Wczoraj miało miejsce spotkanie w lubelskiej „plaży”. 16:30 była naszą swoistą „godziną SZ”. Niestety było na tyle zimno , iż drinki z palemką były w większości zamienione na kawę.
Uczestniczkami oprócz mnie były : Agnieszka, Bloo90, Nutmeg, Jagoda, Lumpex lover i Modna Komoda. Miło było porozmawiać nie tylko o stricte szafiarskich tematach.
Na usta ciśnie się pewien slogan z PRL, iż spotkanie przebiegło w miłej i przyjaznej atmosferze.









Ciąg dalszy być może nastąpi.

sobota, 9 stycznia 2010

Florence...

i nie mam na myśli Florencji . Mianowicie chodzi mi o Florence Walsh - "liderkę" zespołu Florence and the machine . Jest to kolejna kobieta, która mnie poniekąd inspiruje. Rodzaj muzyki jaki tworzy oczarował mnie dogłębnie. A styl , który reprezentuje również mnie obezwładnia . Lata 80 , radość i dyskotekowe wstawki jak w "You've got the love", trochę oniryzmu i bajkowości jak w "Rabbit heart". Przyznam się, że marzy mi sie sesja zdjęciowa w takim właśnie klimacie.
Zauważyłam, że zeszły rok był rokiem rudych kobiet o lekko androgenicznej urodzie. (Poza Florence patrzcie - > La Roux)





P.S: Dzisiaj przekułam uszy. Znowu chciało by się rzec. W związku z tym w lewym uchu mam 3 kolczyki , a w prawym 2. Oczywiście nie w samym uchu , a na tzw. płatkach

czwartek, 7 stycznia 2010

Wiel(ki)błąd

Ten sweter jak wiele innych rzeczy podebrałam Rodzicielce. Jest on cieplusieńki, długaśny , lekko za duży ( ach te oversize'y! ) . Zrobiony przez moją Babuszkę z wełny ponoc wielbłądziej zakupionej w Berlinie. Jedna z rzeczy, które są starsze ode mnie. Może powinnam zrobic nową zakładkę dla postów zawierającą takie właśnie odzienia.
Cóż spodnie zrobiły się o wiele ciaśniejsze a należały do rodzaju tych luźnych. Efekt świątecznego stołowania dał się we znaki. Po sesji postaram się z tym powalczyc. Co z tego wyjdzie zobaczę.
Niby nie jestem złośliwa, ale koszulka jest przepełniona treścią : "Wash dishes after meal". Dedykuje go poniekąd Młodym - chyba nie wymaga komentarza dlaczego. Coraz bardziej lubię koszulki z nadrukami. Zwykłe i proste też mają swój urok, ale jednak moja Audrey czy klatka z restyle bardziej do mnie przemawia.


A wielbłąda robię tak:



A gdzie byłam jak mnie nie było to niech wam już Biedraneczka doniesie.

sweter- maminy, bluzka - Cropp ( sklep od lat omijany przeze mnie szerokim łukiem a tu niespodzianka), spodnie - od czasów gimnazjum , kolczyki - orsay

P.S: Rozpoczęłam poszukiwania sukienki z trenem. Zaznaczam, że nie ślubna.! Ot taka normalna z zastrzeżeniem aby tren ładnie się na wodzie układał.